Wywiad z Tomaszem Jabłońskim ze Startup Academy – „Biznes, który powstaje w strefie komfortu”

Wywiad z Tomaszem Jabłońskim ze Startup Academy – „Biznes, który powstaje w strefie komfortu”

Wywiad z Tomaszem Jabłońskim ze Startup Academy – „Biznes, który powstaje w strefie komfortu”

Startup Academy zajmuje się przygotowaniem pracowników korporacji, zwykle dużych i średnich firm – przedstawicieli tzw. „Mordoru na Domaniewskiej” do założenia własnego startupu. Pomagają prowadzić projekty od pomysłu do pierwszego finansowania, nie są więc typową firmą w swojej branży. Zajęcia w Startup Academy prowadzą eksperci z doświadczeniem wyniesionym z rozwijania własnych startupów lub pracy dla najlepszych firm na rynku. Przez system szkoleń i mentoringu Startup Academy przygotowuje swoich absolwentów, aby po zakończeniu programu od razu mogli postawić pierwszy krok w biznesie.

Dorota Pawelec: Co was wyróżnia wśród podobnych inicjatyw wspierających młodą przedsiębiorczość?

Tomasz Jabłoński: Wyróżników jest kilka, najważniejsze jest to, że nie skupiamy się na infrastrukturze, czy na księgowości jak inne instytucje otoczenia biznesu. My skupiamy się na wiedzy. Pracując przez wiele lat w inkubatorach przedsiębiorczości, ja i mój wspólnik Damian, zauważyliśmy że łatwo jest założyć firmę, szybko wystartować, ale to nie jest wystarczające. Wiele osób zakłada firmę i prowadzi ją źle. I po paru miesiącach tę firmę zamyka. My postanowiliśmy przełożyć metody zakładania firm z Doliny Krzemowej na nasze lokalne warunki, czyli pokazać jak zakładać firmę bez budżetu, bez uzyskanego dofinansowania. Również bez płacenia firmom organizującym to prowadzenie działalności na początku, bez opłacania ZUS-u, bez rejestrowania spółki. Jak ruszyć i jak zobaczyć czy nasze rozwiązania odpowiadają klientom.

Pokazujemy uczestnikom naszego programu, że nie potrzeba wielu zasobów, ani wiele czasu. Nasi klienci to głównie osoby pracujące na etatach i w korporacjach, czasem przez wiele lat. W wieku około 35-40 roku życia, które doszły do momentu kiedy chcą robić coś swojego. Pracują na przykład na dużych budżetach korporacyjnych i nie wiedzą jak można zrobić biznes na przykład za 2 tysiące lub 5 tysięcy. W tej kwocie można zbudować zespół, zbudować prototyp i pozyskać inwestora.

Zbudowaliśmy mechanizm, który prowadzi naszych uczestników od pomysłu do pierwszego finansowania. Pozwala testować pomysły na biznes. Dajemy konkretne wskazówki i kierunek rozwoju.

DP: To wasz autorski program?

TJ: Dostosowujemy go do potrzeb danego uczestnika. W ramach programu Startup Academy można znaleźć warsztaty specjalistyczne i indywidualne spotkania z mentorami. Niektórzy przychodzą na jeden warsztat i im to wystarczy, a inni przychodzą na 5 warsztatów i kilka konsultacji. Wykazujemy dużą elastyczność. Jeśli ktoś potrzebuje to dajemy mu wiedzę marketingową, social media, czy prawną. Pokazujemy jak optymalnie prowadzić działania w internecie, aby nie marnować swoich zasobów: czasu i pieniędzy.

DP: W takim razie muszę zapytać o sukcesy waszych absolwentów…

TJ: Jest ich wiele. Na przykład aplikacja MadamSale która służy do obserwowania wyprzedaży w sklepach internetowych. Stworzyło ją dwóch naszych absolwentów, którzy wymyślili pomysł na naszych warsztatach weekendowych. Dzisiaj wspólnie go rozwijają.. Odnaleźli produkt który budzi zainteresowanie. Zarabiają na prowizji.

Nasza absolwentka Zosia która stworzyła firmę ChriMaLuxe produkuje kosmetyki naturalne. Tych firm jest bardzo dużo, ale to co nas wyróżnia to, że po naszych warsztatach uczestnicy próbują swoich sił w biznesie. To dla nas najważniejsze. Wierzymy, że nie każdy będzie przedsiębiorcą, ale każdy powinien spróbować. To nie jest nieosiągalne, żeby zacząć. Czasem jednak jakiś pomysł od razu nie działa, trzeba wytrwale i konsekwentnie próbować nawet kilka miesięcy dokonując modyfikacji w modelu biznesowym. Własny biznes nie oznacza, że musimy mieć kilka milionów złotych na koncie, na początku wystarczy zaangażować swój czas, na przykład 10 godzin tygodniowo. Nasze hasło to „startup po godzinach” i „startup bez budżetu”. To naprawdę możliwe.

DP: Mierzycie to?

TJ: Próbowaliśmy. 30% z osób które przychodzą na warsztaty próbują założyć firmę. Nie wszystkim się to udaje, ale to nigdy nie jest proste. Tym bardziej jeśli nasi uczestnicy pracują na etacie, przebywają w strefie pewnego komfortu. Trudno jest się z niej wyrwać i zacząć robić coś zupełnie innego.

DP: Biznes, który zaczyna się w strefie komfortu, bo jesteście głównie dla osób które pracują na etacie.

TJ: To wyszło przypadkowo. Na początku chcieliśmy pracować ze studentami, czyli z grupą klientów, z którą mieliśmy styczność w akademickich inkubatorach przedsiębiorczości. Prowadziliśmy warsztaty na uczelniach za niewielkie pieniądze. Ale okazało się, że studenci mają mnóstwo wydatków i niekoniecznie chcą wydawać na warsztaty z tworzenia startupów. Kiedyś się okazało się że na widowni nie siedzą studenci tylko osoby po trzydzieści kilka lat, które potrzebują konkretnej wiedzy jak zacząć. Nie maja czasu biegać popołudniami po bezpłatnych eventach startupowych, tylko wolą przyjść w weekend i otrzymać solidna a przy tym intensywną dawkę wiedzy. Oczekują też wysokiego poziomu wiedzy.

DP: Czy w Polsce mamy taką kulturę jak w Stanach, gdzie po studiach młody człowiek zakłada firmę?

TJ: To pojawia się coraz częściej. Są inkubatory, są inne organizacje rozwijające postawy przedsiębiorcze. Studenci wielokrotnie bardzo lekko podchodzą do realizacji startupu i nie wykazują tak dużego zaangażowania jak nasi klienci z korporacji. Dla nich to życiowa decyzja. Nie mają czasu na błędy. Zanim założą firmę czy spółkę, to chcą mieć pewność że idą w dobrą stronę. Często maja dzieci, rodziny i dla nich to kluczowa sprawa, żeby choć trochę mogli poczuć się bezpiecznie. Z tego też wynika fakt, że już tak wiele osób wzięło w udział w naszym programie.

DP: Jaki jest wasz model biznesowy?

TJ: Naszym flagowym produktem są warsztaty. Na początku jest warsztat o tym jak zrobić biznes bez kasy, bez zasobów pod hasłem Lean Startup. Potem są warsztaty marketingowe, zestaw narzędzi do budowania startupu w początkowej fazie. Następnie poruszamy temat kampanii na Facebooku, czy Google AdWords. Mówimy też o inwestycjach czy spółkach, jak pozyskać inwestora do startupu i jakie są możliwości. Uczymy pisać aplikacje do Platform Startowych, aby zwiększyć szansę do otrzymanie dotacji. Jak ułożyć pomysł, żeby wzbudzał zainteresowanie. To wszystko to droga od pomysłu do uzyskania finansowania na jego rozwój.

DP: Jeśli chodzi o warsztaty to współpracujecie na stałe z mentorami? Jak to wygląda?

TJ: Mamy grupę dziesięciu trenerów którzy prowadzą warsztaty i indywidualne treningi. To jest grupa osób najbardziej zaangażowanych, choć sporadycznie współpracujemy z większą liczbą ekspertów.

DP: Jak widzisz swoją firmę za pięć lat?

TJ: Startup Academy to doświadczenie biznesowe i chęć dzielenia się wiedzą. Przepracowaliśmy w branży startupowej wiele lat. Jeśli chodzi o Startup Academy to dotąd byliśmy skupieni na wiedzy, na jej przekazywaniu i łączeniu osób o uzupełniających się kompetencjach aby zwiększyć ich szanse na sukces w biznesie. W przyszłości będziemy nastawieni na większą synergię z inwestorami, dawcami kapitału i funduszy. Chcielibyśmy zapewnić, że najlepsze projekty Startup Academy na pewno uzyskają fundusze na dalszy rozwój. Chcemy być miejscem w którym osoba pracująca na etacie będzie mogła zmienić swoje życie i posmakować przygody z własnym biznesem. Chcemy oferować wsparcie startupom do momentu kiedy pojawiają się klienci.

DP: Czy prowadzenie własnego biznesu zawsze ma sens?

TJ: Nie, nie zawsze ma to sens. Stereotyp przedsiębiorcy jest taki, że pracuje kiedy chce. A okazuje się, że tej pracy jest znacznie więcej niż na etacie. Pracujemy więcej w dni robocze, a nierzadko w weekendy, czy w święta. Musimy panować nad wszystkim procesami które odbywają się w naszej działalności. Startupowiec powinien posiadać konkretne cechy charakteru, żeby przetrwać w trudnych momentach. Kiedy widzi że po kilku miesiącach jego produkt się nie sprzedaje i traci motywację – nie, to nie ma sensu. Są osoby które rezygnują z własnego pomysłu, ale są i takie które próbują swoich sił jako przedsiębiorcy i walczą do końca. Z reguły oni osiągają sukces. Rzadko kiedy biznes zarabia duże pieniądze w pierwszym roku działalności. Tutaj liczy się cierpliwość.

DP: Determinacja to kluczowa cecha?

TJ: Wiara w swoje siły, determinacja i wytrwałość. Na początku nie ma klientów, nie ma osób zainteresowanych, nie ma też kolejek po nasz produkt, a raczej powinniśmy się cieszyć z kilku pierwszych klientów. Ci którzy przetrwają ten moment wygrywają.

Dziękuję Ci za rozmowę i gratuluję świetnej inicjatywy.