Pomysł na biznes – PRZYTULANIE

Pomysł na biznes – PRZYTULANIE

GDY ZAPRAGNIESZ DOTYKU MYCH DŁONI…

Czy wiesz które biznesy odnoszą sukcesy? Oczywiście, że te które rozwiązują realne problemy ludzkie. Z pewnością dotyk – to nasza najważniejsza potrzeba, a skóra nasz największy receptor…

Naukowo udowodnione jest, że ludzie pozbawieni przytulania tracą chęć do życia, ale nie tylko…

Przytulanie powoduje produkcję oksytocyny – neuropeptydu wytwarzanego przez przysadkę mózgową, który ma bardzo silne prozdrowotne właściwości. Ale oprócz potrzeb zdrowotnych istnieją również  potrzeby emocjonalne.

Naukowcy wykryli, iż   20-sekundowe przytulanie się w połączeniu z 10 minutami trzymania się za ręce zmniejsza szkodliwe fizyczne skutki stresu, jak również obniża ciśnienie krwi i spowalnia pracę serca.  Jest to efektem tego, że przytulanie obniża poziom „hormonu stresu” – kortyzolu. Niektórzy naukowcy idą dalej i jak można dowiedzieć się z Mail Online –  przytulanie pobudza nerw błędny, który stymuluje mózg i serce. Nerw ten jest podłączony również do receptorów oksytocyny i to właśnie powoduje, że przytulanie wywołuje lawinę prozdrowotnych skutków. 

Badania wykazały, że już takie krótkie przytulanie zmniejsza ryzyko chorób serca, redukuje stres, zwalcza zmęczenie, wzmacnia układ odpornościowy i wspomaga go w walce z infekcjami, a także łagodzi depresję. Przytulanie lekiem na wszystko.

Smutne są natomiast statystyki pokazujące, że wiele osób jest całkowicie pozbawionych fizycznego kontaktu z drugim człowiekiem. Jak wynika z badań aż 1/3 badanych nie była przytulana codziennie, a 75% badanych stwierdziło, że nie są dostatecznie często przytulani. Takie wyniki badań w połączeniu z badaniami, z których wynika, że przytulanie ma bardzo pozytywne skutki dla zdrowia zostało zwietrzone jako pomysł na biznes. W USA jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne kliniki, w których przytulanie stosowane jest jako środek terapeutyczny.

Dużym powodzeniem na całym świecie jest  akcja „Free Hugs”,  w ramach której organizowane są eventy, mające na celu zgromadzenie jak największej ilości osób, które będą publicznie się do siebie przytulać. I w tym miejscu naukowcy ostrzegają, że przytulanie się do obcych ludzi może jednak być szkodliwe i wywoływać stres.  Chyba nie muszę przytaczać dowodów naukowych – wystarczy przejażdżka środkami komunikacji publicznej. Czy nie napawało by was strachem , że ktoś kto obok was siedzi mógłby chcieć się przytulić?

Samantha Hess, drobna 31 latka, zamieniła przytulanie w produkt i zaczęła je sprzedawać. Swoją firmę Cuddle Up To Me otworzyła w Portland w stanie Oregon, które nie bez powodu ma nieoficjalne motto „Keep Portland weird”.

W przeszłości, podejmowała się różnych prac – była osobistą trenerką, przedstawicielką call center Netflixa, pracowała w restauracji, sprzedaży detalicznej. Pomysł na biznes zrodził się gdy pewnego dnia przeczytała o mężczyźnie, który stał na rynku z tabliczką „Free hugs” i przytulał nieznajomych. Inny człowiek przyszedł w to samo miejsce z napisem „Deluxe hugs $2”. Odziwo, drugi pan przyciągał większą uwagę „ponieważ jest to Ameryka”. Hess rozpoczęła umieszczać reklamy w Internecie, rozdawać ulotki,wizytówki i promować usługę profesjonalnego przytulania.Pierwsze sesje przeprowadzała w domach klientów. Szybko okazało się, że zainteresowanie jest tak duże, że warto otworzyć własny lokal.

Ideą Cuddle Up To Me jest zapewnienie klientowi relaksu, komfortu i „rodzaju miłości jaką daje dziecku matka”. Biznes oparty jest na sprzedawaniu poczucia ciepła, bliskości drugiej osoby, zrozumienia, akceptacji. Daje również dotyk, za którym tęsknią samotni i który sam w sobie wywołuje pozytywne emocje.

Należy podkreślić, że przytulanie nie ma tu podtekstu seksualnego, a klienci zobowiązani są do podpisania umowy, w której jest to zaznaczone. O nagości nie ma mowy. „Według policji z Portland, usługa świadczona przez firmę Hess jest niebezpiecznie blisko prawnej granicy, ale nadal uznaje się ją za legalną.”
30 minutowa sesja kosztuje $30, 60 minutowa $60, dostępne są również opcje dwu, trzy a nawet pięciogodzinne. Klientów jest tylu, że Hess zatrudniła do pracy jeszcze dwie osoby, a na sesję przytulania trzeba umawiać się z dwutygodniowych wyprzedzeniem.
W ramach usługi dostępne jest 50 różnych pozycji do przytulania i dodatkowo np. trzymanie za rękę czy głaskanie po włosach. Wykupiony czas można także wykorzystać na rozmowę.

Jest popyt, jest i podaż. Jakkolwiek dziwny nie wydawałby się to biznes, firma Hess świetnie prosperuje. „W przerwie od konsumowania kolejnych przedmiotów i wrażeń, przypominają nam o sobie najważniejsze z ludzkich potrzeb: potrzeba przyjacielskiego dotyku, bliskości drugiej osoby, ciepła. I do niedawna można byłoby napisać: „czyli coś, czego kupić nie można”.”- W. Maroszek

Wielką siłę przytulania dostrzegła także polka – Jolanta Kałużna. Wymyśliła miejsce, w którym dzieci, czekając na dom, zostają otoczone ramionami. Łódzki Ośrodek Preadopcyjny Tuli Luli powstał dla dzieci w wieku od 3 dni do 1 roku życia. Dzieci porzucone przez rodziców. Poza ciągłą opieką dzieci mają zapewnione, tak jak sama nazwa ośrodka wskazuje, tulenie i lulanie. Zaspokojona zostaje wielka potrzeba bliskości, bycia na rękach i przytulania. W Tuli Luli pracuje aż 7 opiekunek w ciągu dnia, by móc zapewniać dzieciom ciągłą bliskość.

Stworzonych zostało 6 domowych pokoików, „pełnych barw, miękkich tkanin, zabawek, przytulności.” W każdym z pokoi znajduje się bujany fotel dla niani lub pielęgniarki. W ośrodku jest także sala do integracji sensorycznej, gabinet do rehabilitacji oraz pokój gościnny dla rodzin adopcyjnych.

Dzieci trafiają do Tuli Luli często prosto ze szpitala – „każde dziecko po porzuceniu jest dzieckiem emocjonalnie chorym, a też część dzieci będzie zdrowotnie chora – w związku z tym tutaj będzie cały sztab specjalistów, lekarzy terapeutów, neurologopedów, psychologów, po to, żeby pracować z tymi dziećmi. Po to, żeby od samego początku miało dobrą opiekę. Ale itak najważniejsze będzie przytulanie, bycie w kontakcie z drugim człowiekiem”.- Mówi Jolanta Kałużna.

Tuli Luli Fundacji Gajusz ma dać dzieciom ciepło i namiastkę domu zanim znajdą nową, kochającą rodzinę.

Wspieramy tą wspaniałą inicjatywę, i zachęcamy naszych czytelników do zaangażowania się w pomoc podopiecznym Tuli Luli. 

Szczęście – ten latający dywan utkany z  dotyku, uścisku, tulenia i głaskania – możesz go kupić, ale może wystarczy że się na niego otworzysz? I tego Wam życzymy.

Dorota Pawelec

Joanna Drabik

 

Źródła

http://cuddleuptome.com

Jane Wells, Professional Cuddler offers hugs for hire

Wojciech Maroszek, Jak w Ameryce sprzedaje się dotyk, Forbes

Elżbieta Turlej, Jolanta Kałużna utula odrzucone maluchy, Polityka

http://www.gajusz.org.pl/dla-potrzebujacych/tuli-luli/

http://happinessweekly.org/2013/01/19/fun-facts-about-hugging/

https://www.psychologytoday.com/articles/201302/the-power-touch http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19653781

Grafika – http://up.esn.pl/free-hugs

Zdjęcie – https://sites.psu.edu/siowfa15/2015/10/22/cuddle-into-good-health/