„Polscy Inwestorzy powoli budują swoją świadomość.” – wywiad z Magdaleną Jagiełło – Szostak.

„Polscy Inwestorzy powoli budują swoją świadomość.” – wywiad z Magdaleną Jagiełło – Szostak.

Krajowy Fundusz Kapitałowy jest funduszem funduszy, który powierza swój kapitał najlepszym zarządzającym. Jak jest z innowacyjnością polskich start-upów? W jakie projekty najczęściej inwestuje Fundusz funduszy? Jak pozyskać kapitał na rozwój własnej firmy? Rozmowa z Magdaleną Jagiełło – Szostak, członkinią Zarządu Krajowego Funduszu Kapitałowego. 

Jagiełło szostak_

D.P. – Jak najprościej można zdefiniować KFK?

M.J.-S. – Krajowy Fundusz Kapitałowy jest bardzo specyficznym tworem. W nazwie mamy kapitał, ale prowadzimy działalność o charakterze misyjnym. Naszym zadaniem jest wspieranie przedsiębiorców poprzez wspieranie rozwoju venture capital (VC). Działamy w dwutakcie, mówimy o sobie, że jesteśmy funduszem funduszy. Nie inwestujemy w przedsiębiorców, a w fundusze kapitałowe. Naszym zadaniem nie jest bezpośrednie dostarczanie finansowania dla przedsiębiorców, ale powodowanie powstawania instytucji finansowych, które na stałe zagoszczą w naszym krajobrazie gospodarczym i staną się efektywnym elementem rozwiniętego rynku finansowego.

D.P. – Jak inwestor rozumie pojęcie innowacyjności?

M.J.-S. – Innowacyjność to wyraz klucz, odmieniany przez wszystkie przypadki. W przypadku funduszy venture capital, które korzystają ze wsparcia Krajowego Funduszu Kapitałowego, element innowacyjności jest rodzajem priorytetu dla zarządzających. Venture Capitalista podąża za zyskiem adekwatnym do podejmowanego ryzyka. Mówimy, że zarządzający szukają Świętego Graala, czegoś prekursorskiego i oryginalnego w projekcie, co będzie tak niezwykłe, że pozwoli zabłysnąć na inwestycyjnym widnokręgu na długie lata.

D.P. – Jak jest z innowacyjnością polskich startup-ów?

M.J.-S. – Przez ręce osób pracujących w KFK przechodzi wiele projektów wyselekcjonowanych przez zarządzających 16 funduszami kapitałowymi. Teoretycznie powinny być to projekty najlepsze z najlepszych, ale widzę pewną powtarzalność – w bardzo podobny sposób rozwiązuje się dany problem, czy też zaspakaja tę samą potrzebę. Wiele z nich ma charakter „innowacyjności imitacyjnej”, zaimportowanej z innego rynku.

ilustracja - Agata Jakuszko
ilustracja – Agata Jakuszko

D.P. – Z czego może wynikać niedostateczny poziom innowacyjności?

M.J.-S. –Być może polscy przedsiębiorcy wcale nie są tacy wtórni w swoich pomysłach. Przecież o pomysłach, które innym się nie udały, tak naprawdę nie słyszymy. Oczywiście istnieją dane, mówiące o tym, ilu przedsiębiorców w ciągu roku rozpoczyna swoją działalność, ale nie wiemy, ile z przedsięwzięć jest rzeczywiście niesztampowych lub rewolucyjnych. Nie powinniśmy się jednak samooskarżać z tego powodu, że jesteśmy mało kreatywni. Nie wszystkie progresywne pomysły zostaną skomercjalizowane. Wiemy to na przykładzie wynalazków Leonarda Da Vinci, czy też idei Tesli, który proponował zasilanie wodorowe dla motoryzacji.

D.P. – Odkrycie Tesli zwyczajnie nie opłacało się pewnym wpływowym grupom, które mogłyby dużo stracić. Mówi się o innowacyjności projektów, które mają zostać sfinansowane przez fundusze venture capital, a z drugiej strony z badań Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości nad venture capital wynika, że fundusze VC w Polsce inwestują głównie w firmy, które posiadają produkt i odniosły już sukces rynkowy. Czy z tego wynika, że przedsiębiorstwa, które chcą dopiero rozpocząć walkę rynkową nie mają szans na uzyskanie finansowania z wyżej wymienionych funduszy? 

M.J.-S. – Jeżeli do funduszu venture capital przychodzi ktoś, kto już posiada sprawdzony produkt, jest witany przez zarządzających bardziej przychylnie. Dobrze, jeżeli pomysłodawca posiada już pewne doświadczenie, w tym rynkowe, wykazujące skalowalność jego przedsięwzięcia.

D.P. –Co oprócz innowacyjności jest brane pod uwagę w staraniu się o fundusze?

M.J.-S. –Inwestorzy i zarządzający patrzą na to, czy dany projekt ma potencjał. Oprócz pomysłu bardzo ważny jest również zespół, który stoi za tym, czyli potencjał ludzki. Zarządzający kierują się zarówno referencjami, ale też odwołują się do wyczucia, pewności, że dany zespół pociągnie projekt.

image001

D.P. – Czy w KFK pojawiają się inwestorzy zagraniczni?

M.J.-S. – Jesteśmy skoncentrowani na tym, aby mobilizować polskich inwestorów prywatnych. Edukujemy inwestorów, co to znaczy ponosić ryzyko typowe dla VC. W paru naszych funduszach jest wsparcie nie tyle kapitałowe, co merytoryczne zagranicznych grup kapitałowych. Jest to przypadek funduszu Zernike, gdzie kapitał jest głównie polski, ale są także włoscy partnerzy. Mamy również fundusz Giza, gdzie wsparcia merytorycznego udziela grupa doradców z Izraela. Jest dla nas ważne, aby zarządzający funduszami z udziałem KFK korzystali z doświadczeń osób działających na innych rynkach. Wsparcie dla inwestorów prywatnych oraz dla zespołów zarządzających w szczególny sposób jest priorytetem w przypadku projektu realizowanego przez KFK od 2010 roku w ramach Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy. Wartość środków, którymi dysponuje KFK w ramach tego projektu to 53 mln CHF.

D.P. – W jakie branże najczęściej się inwestuje?

M.J.-S. – Co jakiś czas pojawiają się nowe trendy. Obecnie przeszła już moda na projekty IT, kolejne aplikacje na androida. W tej chwili obserwuję, że część zarządzających otwiera szuflady polskich naukowców. Pojawiają się pieniądze na przygotowanie badań do komercjalizacji, na przykład z dziedziny biotechnologii.

D.P. – Czy istnieje określony profil zarządzającego funduszem?

M.J.-S. – Każdy z zarządzających jest inny, ale mają wiele cech wspólnych, takich jak umiejętność podejmowania decyzji, wiara w ich słuszność, czy zaufanie do umiejętności krytycznej oceny projektu. Gdyby w siebie wątpili, nie mogliby wykonywać tego zawodu.

D.P. –  Czym charakteryzują się polscy inwestorzy? 

M.J.-S. – O ile zespoły zarządzające z KFK rzeczywiście budują swoją pozycję, system pozyskiwania projektów, reputację, o tyle inwestorzy nadal jeszcze biorą udział w eksperymencie, którego do końca nie rozumieją. Wszyscy się dopiero uczą. Są osoby, które musiały się wycofać z uczestnictwa w funduszu z przyczyn życiowych, czy kaprysu, ale są i takie, które są wierne. Zainwestowały w jeden fundusz KFK i pojawiły się w kolejnym. Polscy inwestorzy powoli budują swoją świadomość. Często są to osoby aktywne w życiu funduszu, które same zasiadają w komitetach inwestycyjnych, angażują się w ocenę projektów. To jest właśnie cel naszego działania – powstanie nowej klasy, która będzie świadomie inwestowała, akceptując rzeczywiste ryzyko, wnosząc swoje kontakty oraz wiedzę biznesową. Przykładem takiego grona inwestorów są osoby, które uczestniczą w funduszu Experior. Dla wielu z nich istotnym motywem było nie tylko wsparcie udzielane przez KFK, ale także fakt, że fundusz współfinansowany jest ze Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy. Zaangażowanie środków Konfederacji Szwajcarskiej pomogło zbudować zaufanie do tego ryzykownego przecież przedsięwzięcia.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała – Dorota Pawelec

Magdalena Jagiełło-Szostak. Członek Zarządu Krajowego Funduszu Kapitałowego. Z sektorem finansowym związana od 22 lat. Pracowała w Ministerstwie Finansów, m.in. jako doradca ministra kierujący Wydziałem Skarbowych Papierów Wartościowych w Departamencie Długu Publicznego. Była doradcą Zarządu Pioneer Powszechnego Towarzystwa Emerytalnego S.A. oraz Członkiem Zarządu Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych PZU S.A.

Ilustracja – Agata Jakuszko